Friday, September 12, 2008

...melancholicznie...

always stays the same.. nothing ever changes....

english summer rain seems to last for ages....



Może dlatego, ze fioletowo - szare, ciężkie chmury wiszą nisko nad głowami i odbijają się w ogromnych szybach uniwersyteckich korytarzów, a może dlatego, że jeszcze czasem wyłażą promienie słońca i grzeją ramiona jak latem... krople deszczu padają na pierwsze rysunki pod arką, a nie łzy.

Pustka. I wszystko jak dawniej, wczoraj, przed laty, przed rokiem, przed tygodniem i za rok. Ale jakoś nieprawidłowo. Zielony szalik, brązowa torba, herbatka w Artistai, filmy na schodkach, nieswój pas, przypominający o właścicielu. Kamuszki w formie serduszek, latawce, rozwiana grzywka, piosenki, chodzenie po dachu, marzenia jak mydlane bańki - wspomnienia z wakacji.

A teraz jeszcze niezjedzona czekolada, wypożyczone rzeczy, niedopowiedziane słowa, lecz już nie ciepłe wieczory. I strużki wody na szybach. Gdzie jesteś?






No comments: